poniedziałek, 26 grudnia 2011

Mam w sobie wielki chaos.

Milion pytań, milion potrzeb, których moje zmysły dawno nie zaspokoiły. Jedno jest pewne chcę być w 100% świadomym, zdrowym i zdecydowanym człowiekiem, chcę pomagać innym, chcę czuć respekt podchodzących do mnie ludzi, on będzie oznaką mojego rozwoju i sygnałem, że wszystko w porządku idziemy dalej, muszę zbudować wokół siebie świat ludzi kreatywnych, ambitnych, z tą samą myślą w głowie "Możemy wszystko, reszta to kwestia wiary i czasu". Wypiszmy to jasno i klarownie:
1.Temperament,
2.Charakter,
3.Zdecydowanie,
4.Powodzenie w życiu,
5.Zabójcza koncentracja i pamięć,
6.Wdzięczność ludzi za pomoc (jako pozytywny sygnał, nie jako cel pomocy)

sobota, 24 grudnia 2011

Minęło niewiele czasu...

Jestem jednoosobową armią bez wątpienia, korporacją walczącą o wpływy i byt bez wątpienia,
Po co żyję?? Budda twierdził, że to pytanie zniknie jeśli pozbędziemy się wszelkich cierpień. Spróbuję, szczerze mówiąc nie mam innego pomysłu, na cokolwiek. Więc cel na dziś żyj tak, żeby nie sprawiać innym przykrości i cierpień, żeby pozbyć się tych tkwiących w środku i by nowe nie pojawiały się z czystej ignorancji...

Czas zacząć

Wychodzę na ulicę jestem tu i teraz. Co dalej? Retrospekcja?

Rok 1990, jest luty planeta jeszcze śpi, rodzę się w postkomunistycznym kraju na peryferiach europy, jednego z kontynentów tej ziemi. STOP. Nie mam zamiaru się zagłębiać w jakiekolwiek struktury geologiczne, historyczne czy socjologiczne... do czasu. Bo interesuję mnie po co tu się pojawiłem, i czemu w ogóle się nad tym zastanawiam tak zawzięcie, a co najważniejsze jak zbudować coś wielkiego w tym środowisku.

Sprawa pierwsza - myślenie celowe, nie pozwala na marnowanie czasu.
Sprawa druga - bądź tu i teraz polepsz swą świadomość,
Sprawa trzecia - zdrowie - bez niego nic nie osiągniesz.